Jak Cię widzą, tak Cię piszą, czyli słów kilka o ocenianiu po wyglądzie

23 maja 2016 | komentarze: 7

Trąbię na prawo i lewo, i w każdym innym możliwym kierunku, że identyfikacja graficzna jest ważna, że warto od początku budowania marki czy bloga solidnie się do niej przyłożyć i że logo, strona www i inne szmery-bajery związane z oprawą graficzną to totalne „mast hewy” (trochę więcej na ten temat możesz poczytać w moim poście o priorytetach w tworzeniu identyfikacji wizualnej). Podstawowym powodem – o czym także trąbię sporo – jest to, że poprzez identyfikację graficzną „rozmawia się” ze społecznością, która buduje się wokół marki i nawiązuje z nią więź. Jest jednak jeszcze drugi, nie mniej ważny powód.

Czy nam się to podoba, czy nie – ludzie oceniają po wyglądzie.

Jedni mniej, inni bardziej, jednak nie ma się co oszukiwać. Wszyscy lubią patrzeć na coś, co jest ładne. Jeśli coś według nich ładne nie jest, to istnieje mała szansa na to, że będą się tym czymś torturować i patrzeć na to częściej niż przekoniecznie muszą.

Podobnie jest ze stronami www, blogami, mediami społecznościowymi, wydrukami, zdjęciami i wszystkim tym, co w mniejszym lub większym stopniu stworzone jest do… patrzenia na to. I zazwyczaj do czytania, jednak – tu także się nie oszukujmy – mało kto będzie miał chęć czytać coś, co podane jest na brzydkiej tacy. W końcu wokół tyle jest dobrych treści podanych na pięknych, lśniących tacach bez ani jednej ryski. Takie treści czyta się po prostu milej i przyjemniej.

Identyfikacja graficzna i jej jakość

Popatrz na poniższe przykłady, najprostsze z możliwych. Po lewej stronie widzisz kiepskiej jakości zdjęcie z jeszcze gorszym jakościowo logo (o tym, jak zrobić logo dobrej jakości, możesz poczytać w moim poście o logo wektorowym w Inkscape). Pod zdjęciem masz żarówiasty i zbity tekst, w dodatku napisany najgorszym możliwym fontem*.  Już samo patrzenie na ten tekst to męka i trzeba być baaardzo zdeterminowanym, żeby doczytać go do końca 😉 Po prawej stronie widzisz to samo, tylko dobrej jakości. Zdjęcie jest ostre, logo także, a na widok tekstu nie ma się chęci wcisnąć krzyżyka zamykającego stronę i już nigdy więcej na nią nie wrócić.

* Proszę, błagam i prosto z serca doradzam: nigdy, ale to przenigdy nie używaj fontu Comic Sans do CZEGOKOLWIEK 🙂

Identyfikacja graficzna i jej jakość - Zdjęcie nr 1

Te parę podstawowych elementów – zdjęcie, logo, tekst – pokazuje, jak ważny jest wygląd i to, żeby już na pierwszy rzut oka nie zrażał on ludzi do Twojej marki. Może to oczywistość, a może i nie, bo ciągle jeszcze bardzo często widuję w sieci i poza nią projekty, które – zamiast przyciągać – po prostu odstraszają. Nie mam tu na myśli tego, że stworzono je w stylu, który mi nie odpowiada czy użyto w nich kolorów, których nie lubię. To w końcu kwestia gustu i nawet jeśli mnie jakiś kolor odstrasza, to kogoś innego może on przyciągnąć. Mam na myśli właśnie to, co pokazuje powyższy przykład – brak ostrości, wyblakłe kolory, nieczytelne teksty.

I myślę sobie, że naprawdę szkoda, bo mamy teraz super czasy, w których internet daje nam do dyspozycji taką bazę bezpłatnych banków zdjęć, fontów itp., że nic tylko brać z tego ile wlezie i tworzyć projekty dobrej jakości. Najzwyczajniej w świecie szkoda z tego nie skorzystać i robić swojej marce czy swojemu blogowi takie wizualne „ała”. Dlatego już niedługo pokażę Ci, jak na własną rękę stworzyć sobie identyfikację graficzną dobrej jakości 🙂

Trzeba przy tym wszystkim pamiętać, że żaden, nawet najpiękniejszy design, nie zastąpi treści.

To ona jest podstawą, którą warto ubrać w coś ekstra, jednak zasłanianie tym ekstra ubraniem czegoś, co merytorycznie jest niewiele warte, niczego dobrego nie przyniesie. „Content is king” i tego się trzymajmy, ubierając ten content w piękną oprawę graficzną, jak na króla przystało 🙂

Żaden, nawet najpiękniejszy design, nie zastąpi treści. Click To Tweet

A Ty zwracasz uwagę na oprawę swojej marki? Dbasz o to, żeby nie straszyła, tylko przyciągała do Ciebie ludzi? 🙂

Uściski 💛 💚 💙
Natalia, Pogromczyni Pixeli 😀

Natalia Bednarczyk - Pogromczyni Pixeli - Pixels Factory