Czy freelance jest fajny? Moje przemyślenia w 2 urodziny Pixels Factory

Pamiętam, jak na początku istnienia Pixels Factory i bycia freelancerem nie raz i nie dwa usłyszałam, że:

  • „zobaczysz, w tym kraju nie da się robić biznesu”,
  • próbując zrobić biznes ze swojej pasji totalnie tę pasję znienawidzę,
  • temu, tamtemu i tamtej się nie udało (bo „w tym kraju nie da się robić biznesu”), a jeśli komuś się udało, to tylko dlatego, że znał kogoś, kto znał kogoś, kto znał kogoś, kto znał jeszcze kogoś i to wszyyystko dzięki temu komuś, a jeśli ja takiego KOGOŚ nie znam, to po prostu „się nie da”.

Nie będę ściemniać, że nigdy, przenigdy się tym nie przejmowałam i że nie miałam momentów zawahania. Kto mnie zna, ten wie, że przejmowanie się to moje drugie imię 🙂 Nie inaczej było w tym przypadku. Przejmowałam się, wahałam i prowadziłam sama ze sobą wiele burzliwych dyskusji 🙂 Zawsze jednak te dyskusje kończyły się tak samo: myślałam sobie, że ok, może nie jest to proste, ale jeśli się bardzo chce, bardzo stara i ma coś fajnego do zaoferowania, to to wypali. I dobrze, że posłuchałam wtedy siebie, a nie kogoś innego, bo inaczej Pixels Factory nie kończyłoby dzisiaj 2 lat, tylko po prostu by nie istniało.

Jak to szło?

„Nigdy nie przyjmuj rad od osób, które nie osiągnęły tego, co ty chcesz osiągnąć.” (Bodo Schafer)

Idealne motto dla każdego, kto przymierza się do czegoś swojego 🙂

Nie będę też kłamać, że od początku było słodko, że wraz z otwarciem firmy zadziała się magia i klienci walili drzwiami i oknami, a z nieba sypało się konfetti i serpentyny. Nie było tak, ojj nie było 🙂 Mam za sobą czasy długich tygodni bez ani jednego zlecenia (ba, bez ani jednego maila/telefonu od potencjalnego zleceniodawcy!), w czasie których moje burzliwe dyskusje z samą sobą były… no, jeszcze bardziej burzliwe 🙂 Robiłam jednak co mogłam, żeby z tych trudniejszych momentów wycisnąć ile się da. Uczyłam się, robiłam kolejne kursy, rozbudowywałam portfolio, wymyślałam sobie kolejne cele (np. dostanie się do Stowarzyszenia Twórców Grafiki Użytkowej) i realizowałam jeden po drugim, cały czas mając z tyłu głowy myśl, że „jeśli się bardzo chce i bardzo stara, to to wypali”. No i wypaliło 🙂

Grafik freelancer - Czy freelance jest fajny? - Zdjęcie nr 1

Czy teraz, po tych dwóch latach, jest już tylko słodko? A skąd 🙂 Mimo że jest o wiele, wieeele lepiej niż przez pierwsze miesiące, nadal miewam momenty kryzysu. Momenty, kiedy wszystko wydaje się taaakie trudne, straszne i nie do przeskoczenia. Kiedy weny brak, a deadline dudni mi w uszach i wali po oczach jak neony. Kiedy wydaje mi się, że wiem i potrafię tak mało. W przeciwieństwie do wszystkich innych mniej lub bardziej znajomych mi grafików, którzy potrafią WSZYSTKO, a przede wszystkim wszystko to, czego według mnie nie potrafię ja 🙂 Kiedy inni mają wolny weekend, a ja… ja mam deadline 🙂 Albo kiedy pomysłów w głowie jest tak dużo, a czasu na nie tak mało.

Nigdy nie przyjmuj rad od osób, które nie osiągnęły tego, co ty chcesz osiągnąć(Bodo Schäfer) Click To Tweet

Jestem w tych moich kryzysach mało oryginalna, bo podobne miewa większość freelancerów 🙂 Nigdy jednak nie były one dla mnie powodem do choćby jednej maleńkiej myśli, żeby dać sobie spokój.

Bycie freelancerem daje mi bowiem tyle dobrego, że nie widzę (i nigdy nie widziałam) dla siebie innej drogi.

Pozwala mi stale się rozwijać w tym, w czym sama chcę, a nie w tym, w czym każe mi szef. Pozwala mi spełniać małe i duże marzenia (o których pisałam w poście o tym, jak będąc grafikiem freelancerem nie wypalić się i nie stracić tego CZEGOŚ). Pozwala mi każdego dnia czuć dumę z samej siebie (zwłaszcza po pokonaniu kolejnego kryzysu!). I pozwala mi czasem pospać dłużej niż podpowiada rozsądek 🙂

Kryzysy kryzysami, ale zazwyczaj z tym moim freelancem jest mi po prostu… fajnie. Jest mi fajnie, kiedy wstaję rano i wiem, że mam dzisiaj fajny projekt do zrobienia. Jest mi fajnie, kiedy kupuję kolejny fajny dres i żartuję sobie, że to nie ciuch po domu, tylko ciuch służbowy. Jest mi fajnie, kiedy wrzucam wpis na Facebooka i dostaję fajne komentarze. Jest mi fajnie, kiedy piszą do mnie kolejne fajne osoby i opowiadają mi o swoich graficznych marzeniach, a ja wiem, że mogę je spełnić. Jest mi fajnie, kiedy piję kawę w fajnym kubku i robię jej zdjęcie na Insta. I jest mi fajnie, kiedy pracuję słuchając fajnej muzyki i w każdej chwili mogę wstać i potańczyć, bo nikt nie patrzy 🙂

Co tam kryzysy, kiedy jest tak fajnie! 🙂

A Tobie jest fajnie w Twojej pracy? 🙂

Uściski 💛 💚 💙
Natalia, Pogromczyni Pixeli 😀

Natalia Bednarczyk - Pogromczyni Pixeli - Pixels Factory