Nie przynudzaj w social mediach! O contencie wizualnym słów kilka.

22 sierpnia 2016 | komentarze: 16

Ostatnimi czasy coraz bardziej i bardziej wciągam się w temat social mediów i ich znaczenia w budowaniu marki biznesowej i osobistej (i pomyśleć, że kiedyś podchodziłam do FB i innych „społecznościówek” jak pies do jeża:) ). Dlatego kiedy dostałam propozycję zapoznania się z pakietem szkoleń z tematyki mediów społecznościowych Social Media LAB, z chęcią ją przyjęłam. Inspiracją do dzisiejszego wpisu był dla mnie właśnie ten pakiet, a także bezpłatne szkolenie Pawła Tkaczyka (który jest jedną z osób prowadzących kursy w ramach pakietu) pt. „Jak zdobyć uwagę klientów w social media?”, dostępne na platformie szkoleniowej Infolia. Temat zdobywania uwagi społeczności socialmediowej i nawiązywania z nią relacji jest moim „numerem jeden”, więc tym chętniej podzielę się z Tobą tym, co sama wiem. Zapraszam Cię jednak do zapoznania się ze szkoleniem Pawła, a także z pakietem Social Media LAB, które ten temat rozwijają.

Ja zajmę się dzisiaj tylko wycinkiem tematyki social media, czyli contentem wizualnym.

Jako graficzka wyjątkowo mocno doceniam potęgę contentu wizualnego w social mediach – i to nie tylko tych typowo „obrazkowych”, jak np. Instagram, ale i tych bardziej „tekstowych”, jak Facebook. Nie jest to wcale spowodowane moim brakiem wiary w to, że komukolwiek chce się czytać dłuższe posty. Mimo że ponoć nie chce się nikomu 🙂 Często spotykam się z takim myśleniem, a nawet ze statystykami, które to potwierdzają. Ja jednak nie tylko wierzę, ale i wiem, że wszystko zależy od grupy docelowej i że użytkowników social mediów, którzy CZYTAJĄ (i to długie teksty!) jest sporo.

Social media - content wizualny - Zdjęcie nr 1

Ok, wróć! Nie wszystko zależy od grupy docelowej. Bardzo dużo zależy także od tego czy teksty są wartościowe i czy dają czytelnikom coś, co przykuje ich do ekranu na dłuższą chwilę. Bez tego nie zatrzymamy przy naszych postach nawet największych fanów czytania. Tekst ma moc i to się według mnie wcale AŻ TAK MOCNO nie zmienia. Musi to być jednak DOBRY tekst. Czy się mylę? Być może, jednak w przypadku moich działań socialmediowych to się potwierdza 🙂

No dobra, tylko gdzie w tym wszystkim miejsce na content wizualny i jego wspomnianą wyżej potęgę?

Tuż obok tekstu 🙂 Tekst ma moc, jednak social media są nim zalewane w każdej minucie, sekundzie, mikrosekundzie. I dlatego czytelników trzeba czymś do tego tekstu przyciągnąć, zatrzymać ich wzrok na tyle, żeby zechcieli zacząć go czytać, a kiedy już zaczną (i kiedy będzie to dobry tekst), to jest duża szansa, że doczytają go do końca, a nawet udostępnią dalej i pójdzie fala, dzięki której przeczytają go kolejne osoby. Tym małym „wabikiem” do przeczytania i udostępnienia tekstu są właśnie treści wizualne.

Ok, ale JAKIE TREŚCI?

Przez około 2 lata mojego „facebookowania” i – póki co w mniejszym stopniu – „instagramowania” nauczyłam się, że tym, co najbardziej lubią użytkownicy, jest po prostu BYCIE SOBĄ i brak ściemy. Facebook czy Instagram to świetne miejsca do budowania swojej marki (biznesowej, blogowej, osobistej), ale jednocześnie są to miejsca, w których użytkownicy nastawieni są na relaks, fun, kontakty ze znajomymi i inne „luźne” klimaty, nie zaś na lekturę słupa ogłoszeniowego. Z tego powodu o wiele lepszą opcją jest wrzucenie np. swojego selfie niż zdjęcia zakupionego w banku zdjęć + informacji o superhiper promocji lub innej mega ofercie (i tak w każdym poście…). Co bardziej przyciągnie wzrok użytkowników FB czy Insta, którzy szybko scrollują ekran – uśmiechnięte selfie czy sucha grafika? Zgadnij 🙂

Czy to oznacza, że lepiej zrezygnować z wrzucania na „społecznościówki” jakichkolwiek grafik? Jasne, że nie! Słowem-kluczem jest tutaj SUCHA grafika. Bo użytkownicy social mediów bardzo szybko wyłapują, kiedy ktoś jest nastawiony na nawiązanie z nimi relacji, a kiedy tylko na – no właśnie – suchą, bezosobową, bezrelacyjną sprzedaż. Jeśli więc nawiązujesz w mediach społecznościowych relacje; jeśli dajesz użytkownikom wartość (i wartość, i wartość, i jeszcze trochę wartości 🙂 ); jeśli pokazujesz siebie takim, jaki jesteś, bez ściemy i udawania tylko po to, żeby sprzedać – wówczas możesz szaleć ze zdjęciami, grafikami i innym contentem wizualnym, na jaki masz ochotę i jaki CZUJESZ 🙂

Social media - content wizualny - Zdjęcie nr 2

Jaki może to być content?

1) Selfie!

Nie wiesz, jakie zdjęcie dorzucić do postu? Zrób sobie selfie. Bez szykowania się jak na rozdanie Oscarów, bez 2-godzinnego stania przed lustrem, bez wcześniejszych zakupów ciuchowych na potrzeby zdjęcia 🙂 Po prostu złap telefon, zrób selfie, przepuść je przez filtr na Instagramie i wrzucaj post!

2) Inne zdjęcia

Twojego autorstwa lub takie, na których jesteś. Albo jak ja – zdjęcia swoich kotów ;))) Bo Twoja marka – czy to biznesowa, czy osobista – to TY i to, co Cię otacza.
Możesz także zrobić sobie sesję wizerunkową i dorzucać do postów zdjęcia z niej. Albo na jej bazie stworzyć sobie grafiki, np. z cytatami.

3) No właśnie, cytaty 🙂

I to fajne cytaty! Fajne nie tylko ze względu na treść, ale też ze względu na fajność grafiki, na której ta treść jest zaprezentowana. Instagramowy profil 24hoursuccess może być dla Ciebie inspiracją. Tego typu grafiki możesz zaprojektować na własną rękę, np. w znanej i lubianej Canvie.

4) Notatki wizualne lub inne bazgroły

Bo rysować każdy może 🙂 Wystarczą markery, cienkopisy czy ołówki i możesz narysować coś, co będzie np. wizualnym streszczeniem Twojego postu. Sama niedawno nakupiłam sporo markerów i już nie mogę się doczekać, kiedy dostanę je w swoje łapska i wykombinuję jakieś rysunkowe posty na FB. Przy okazji dziękuję Agacie za inspirację i pomoc w odnalezieniu się w świecie markerów 💚

5) Gify i video

Grafiki w postach nie muszą być statyczne – mogą być także ruchomymi gifami czy filmami video. Na FB furorę robią teraz live’y, czyli video, które możesz transmitować na żywo i które później pozostają na Twoim profilu jako post. W tym punkcie warto też oczywiście wspomnieć o YouTube czy Snapchacie, których ja (jeszcze?) nie używam, ale które do contentu w postaci video są idealne.

6) Moodboardy

Moja miłość 🙂 Uwielbiam tworzyć i oglądać moodboardy, i często publikuję je na swoim FB (po wejściu na moją facebookową stronę wpisz w wyszukiwarce po prawej „#moodboard” i wyskoczy Ci tego sporo). Jest to świetny sposób na podzielenie się z czytelnikami tym, co siedzi Ci w głowie, na zainspirowanie ich i po prostu na pokazanie czegoś miłego dla oka, co samo w sobie także jest wartością.

7) Porady

Grafika z poradą w pigułce to świetna ilustracja do postu będącego rozwinięciem takiej porady (bo że warto w mediach społecznościowych wrzucać porady i inne teksty dające czytelnikom wartość i wiedzę – to już wiesz 🙂 ). Streszczenie w postaci fajnej grafiki jest wspomnianym wyżej „wabikiem” do przeczytania całego tekstu. „Wabikiem”, dzięki któremu czytelnik od razu wie czy jest to porada, z którą ma ochotę się zapoznać.

Social media - content wizualny - Zdjęcie nr 3

To tylko kilka przykładów, które można by mnożyć i mnożyć. Wszystko zależy od Twojej kreatywności i od tego, jaką osobą jesteś, jaką markę budujesz, jaką wartość chcesz dać swojej społeczności. Jest jednak kilka kwestii, które po prostu DZIAŁAJĄ i które warto wypróbować u siebie.

Podsumujmy je 🙂

1) Content tekstowy nadal MA MOC, a content wizualny jest jego świetnym uzupełnieniem.
2) Budowanie marki to nie ściemnianie i udawanie kogoś, kim się nie jest. Bądź sobą! (A tak na marginesie, może rzucisz okiem na moją notatkę wizualną o budowaniu marki? 🙂 )
3) Content wizualny ani tekstowy nie może być nakierowany tylko na sprzedaż. Dawaj swojej społeczności wartość: dziel się wiedzą, inspiruj i nawiązuj relacje.
4) Testuj! Nie zamykaj się w jednym jedynym sposobie na przedstawienie wizualnego contentu. Kombinuj, baw się i sprawdzaj, co u Ciebie działa, a co lepiej wyrzucić do kosza.

I „last but not least”:

5) NA TWOICH PROFILACH NIE MOŻE WIAĆ NUDĄ. Jak widzisz, pomysłów na wizualny content jest wiele. To, co jest w tym wszystkim najważniejsze, to to, żeby ten content po prostu nie był nudny. Nudna grafika/zdjęcie nie przyciągnie wzroku Twojej społeczności, a tym samym – nie zachęci jej do przeczytania jakiegokolwiek Twojego postu. Nie nawiążesz z nią relacji, nie dotrzesz do niej ze swoją wiedzą, nie zainspirujesz jej, bo Twoje treści zostaną przez nią pominięte. Można się oburzać, że to nie fair, bo masz przecież super wiedzę, którą chcesz się podzielić. Ale można też po prostu zaakceptować i wykorzystać (w pozytywnym sensie!) to, że ludzie to wzrokowcy i przykuć ich wzrok do tej super wiedzy 🙂

A czy Ty budujesz swoją markę przy pomocy social media? Lubisz używać do tego contentu wizualnego czy lepiej czujesz się w tekstowym? Daj znać w komentarzu! 🙂

Uściski 💛 💚 💙
Natalia, Pogromczyni Pixeli 😀

Natalia Bednarczyk - Pogromczyni Pixeli - Pixels Factory