Co w Pixelach piszczało w 2016? Podsumowanie roku

29 grudnia 2016 | komentarze: 13

Dzisiaj post z cyklu „co piszczy w świecie grafika freelancera, czyli moim 🙂 Siedzę sobie zakopana pod kocem i kotem, robię w głowie małe podsumowanie tego roku, no i pomyślałam, że może by to podsumowanie przelać na bloga.

2016 rok był dla mnie i Pixeli totalnie szalony.

Przyznam Ci się bez bicia, że moje noworoczne plany wyglądały w grudniu 2015 totalnie inaczej od tego, co w tym roku się zadziało. To dowodzi, że plany planami, a czasem życie wywraca nam je do góry nogami i to na lepsze 🙂

Z planów, które miałam na swojej liście, zrealizowałam jeden (styczniowy), czyli otwarcie pixelowego bloga.

To znaczy, że blogowi za miesiąc stuknie roczek. I znów przyznaję się, że blog ten wyobrażałam sobie nieco inaczej. Miałam pisać o wiele więcej, publikować posty minimum raz w tygodniu, poświęcać mu każdą wolną chwilę. Nie przewidziałam w tych planach jednego: że tych wolnych chwil… nie będzie :))) Pixele w tym roku ruszyły z kopyta i na mojej drodze stanęło tak wiele wspaniałych osób i projektów, że byłam na nich skupiona nooo… może nie w 100, ale w 90% 🙂 Tzn. że na działania inne niż projektowanie zostało mi 10% z całego tego czasu, który poświęcam na swój biznes. I jestem bardzo zadowolona z tego, ile z tych 10% udało mi się wycisnąć oraz z tego, że pixelowy blog i „społecznościówki” (np. fanpage) istnieją, działają i z tego co wiem – są pomocne.

Luty był dla mnie wspaniałym miesiącem 🙂

Po pierwsze: w lutym projektowałam moją pierwszą tegoroczną dumę, czyli okładkę książki „Odważ się i zacznij zarabiać!”, a tym samym spełniłam swoje marzenie o zaprojektowaniu okładki (możesz poczytać o tym nieco więcej w moim poście o graficznych marzeniach i o tym, jak nigdy się nie wypalić, będąc grafikiem freelancerem).

Po drugie: 8.02 odebrałam telefon od Oli Budzyńskiej, czyli Pani Swojego Czasu, który był odpowiedzią na mój komentarz pod poniższym ogłoszeniem opublikowanym przez Olę (i nie tylko na mój, bo kilka osób poleciło mnie w swoich komentarzach, za co jestem baaaardzo wdzięczna 💚):

Grafik freelancer - podsumowanie roku 2016 - Zdjęcie nr 1

Z tym ogłoszeniem to była taka historia, że kiedy je zobaczyłam, to doszłam do wniosku, że albo musiałam Oli wysłać jakieś pozytywne fluidy, którymi ją przyciągnęłam, albo po prostu Ola czyta mi w myślach, bo kilka dni przed jego publikacją ktoś zapytał mnie, dla kogo marzy mi się zrobić projekt, a ja na to, że ooo, na przykład dla Pani Swojego Czasu, to by było coś! Wyobraź więc sobie moją radość, kiedy jakieś 1,5 tygodnia później Ola zaprosiła mnie do współpracy. Szał 🙂

Telefon od Oli był początkiem serii projektów, które są moją dumą i które tworzyło mi się wyyyyjątkowo miło.

Na pierwszy ogień poszedł kurs „Zrób to dziś”, który był bardzo miło przyjęty i dodał mi oooo taaaaaaaaaaaakich wielkich skrzydeł.

Później była praca nad identyfikacją wizualną PSC, planerami do druku i stroną www. Przyznam Ci się, że nigdy nie stresowałam się premierą żadnego swojego projektu tak bardzo, jak w dniu premiery tej strony, czyli 7.06 :))) Ostatni taki stres przeżyłam kilka lat wcześniej na wystawie foto, na której były moje zdjęcia, ale wystawa to wystawa – tam nie było lajków, komentarzy i całych tych internetów ;)) Po premierze internety okazały się jednak być zaletą. Lajków i pozytywnych komentarzy było tyle, że przez cały dzień unosiłam się kilka cm nad ziemią 😀

Później przyszła kolej na pracę przy oprawie graficznej kursu „Zorganizuj się w 21 dni”, która przeplatała nam się z pracą nad kalendarzem PSC. I to był dopiero szaaaaaaał 🙂 Kalendarz PSC to jeden z moich najnajulubieńszych projektów. Tworzyło mi się go z wielką przyjemnością i podekscytowaniem. Bo drukowany kalendarz był moim kolejnym graficznym marzeniem 🙂 Pod koniec 2015 roku przemknęła mi przez głowę myśl i takie małe „marzonko”, żeby na rok 2017 stworzyć pixelowy kalendarz, jednak kalendarz PSC przebił tamto marzenie i dałam sobie spokój :)))

Grafik freelancer - podsumowanie roku 2016 - Zdjęcie nr 2

Współpraca z Olą i bycie w Gangu PSC wiązało się – poza super fajnymi projektami – z jeszcze jednym tegorocznym wydarzeniem.

Wydarzeniem, które było moim totalnym wyjściem ze strefy komfortu, przełamaniem miliona moich strachów i stresem tak wielkim, że łooooohoho. Ale i wielką frajdą 🙂 Wydarzeniem tym były sierpniowe urodziny PSC i webinar, w którym wzięłam udział ja i inne dziewczyny z Gangu. Kto mnie zna, ten wie, że tego typu wystąpień boję się jak mało czego. Serio, MEGA, MEGA SIĘ BOJĘ. To, że się przełamałam i nawet wybełkotałam parę słów pokazało mi, że jeśli czegoś bardzo chcę, to dam radę, mimo strachu 🙂 Po webinarze powiedziałam sobie, że teraz to już nic mi nie straszne. Chyba że kolejny webinar ;))

Grafik freelancer - podsumowanie roku 2016 - Zdjęcie nr 3

2016 rok był dla mnie wyłamaniem się z moich planów pod jeszcze jednym względem.

W tym roku zakochałam się na zabój w projektowaniu logo, a tę usługę… planowałam wywalić z mojej oferty 🙂 Mój plan był taki, żeby skupić się w 100% na stronach www i projektach do druku. Logo lubiłam projektować tylko jako tako, bez szału i fajerwerków. Zanim zdążyłam ten plan zrealizować, posypało mi się kilka bardzo fajnych zleceń na logo i… przepadłam, wybuchły fajerwerki i pokochałam projektowanie logo miłością wielką i chyba odwzajemnioną 😉 To dla mnie lekcja od przekornego losu, że przy tego typu decyzjach warto dać sobie trochę czasu i nie podejmować ich na wariackich papierach, bo nigdy nic nie wiadomo.

2016 rok był dla mnie także rokiem uczenia się nowych rzeczy.

Od Pani Swojego Czasu (a jakże 🙂 ) uczyłam się organizacji czasu, która w tym roku była mi potrzebna jak nigdy; od Marcina Osmana uczyłam się podejścia do biznesu i do social mediów; od Kingi Klejnowskiej uczyłam się śmiałości do bycia sobą w biznesie; od Justyny Kwiatkowskiej uczyłam się bycia zadbaną finansowo; od Agaty Jakuszko z Draw the words uczyłam się sketchnotingu.

Właśnie, sketchnoting! 🙂

Z pojęciem tym spotkałam się po raz pierwszy w styczniu, kiedy na spotkaniu Klubu PSC poznałam Kamilę Zielonkę z Draw Idea i bezwstydnie podglądałam, jak rysuje wystąpienie Oli. I robiłam taaaaaaakie oczy 🙂 Jakiś czas później na jednym z kursów u Marcina Osmana poznałam Agatę Jakuszko. Patrząc na jej sketchnotki znowu robiłam taaaaaaaakie oczy. We wrześniu Agata stworzyła swoją Akademię Sketchnotingu i pomyślałam, że jeśli Agatka mówi, że ja też mogę tak sketchnotingować, to nie mam powodu, żeby jej nie wierzyć i zapisuję się! 😉 Już na poziomie podstawowym (bo były dwa: podstawowy i zaawansowany) przepadłam i oszalałam na punkcie markerów, PanPasteli, ramek, chmurek, ludzików i całego tego sketchnotingowego świata. Po cichu powiem Ci, że jednym z moich celów na 2017 rok jest właśnie sketchnoting i inne formy bazgrolenia, dalsza nauka i rozkręcanie się w tym temacie. Ciekawa jestem, co z tego wyniknie :)))

Grafik freelancer - podsumowanie roku 2016 - Zdjęcie nr 4

Baaardzo miłą rzeczą, która także zadziała się w tym roku, była (i jest, bo jeszcze trwa 🙂 ) współpraca z Ulą Phelep z Urszula Marketing przy tworzeniu jej logo i strony www. Jest to dla mnie aż taaak miłe, bo Ula była pierwszą osobą ze świata marketingu online, której kurs przerobiłam i która przyczyniła się do tego, że na moim fanpage’u zaczęło się coś dziać, a to z kolei pociągnęło za sobą wiele różnych różnistych wydarzeń, dzięki którym jestem teraz w miejscu, w którym jestem i w którym dzieje się tyle fajnego 🙂 Love you Ula 💚

Czego w tym roku nie zrealizowałam, mimo że rok temu było to dla mnie priorytetem?

Na pierwszym miejscu stawiam sklep z motywami do WordPressa i innymi cudami-wiankami, który był i wciąż jest moim marzeniem. Z planu tego zrealizowałam „aż” jeden punkt. Projekt graficzny pierwszego motywu 😀 W miarę upływu czasu priorytet ten spadł na sam dół mojej listy tegorocznych planów. I myślę sobie, że tak miało być, bo moje pomysły na jego realizację zmieniły się może nie o 180, ale o 90 stopni 😉 Sklep ląduje na liście planów na rok 2017, jednak po tegorocznych niespodziankach jestem otwarta na to, że lista ta znowu może wywrócić się do góry nogami 🙂

Grafik freelancer - podsumowanie roku 2016 - Zdjęcie nr 5

Kilka lekcji, nie tylko dla grafika freelancera 🙂

Rok 2016 dał mi kilka lekcji, które może i są trochę banalne, ale do mojego biznesu wprowadziły świeży powiew i uwolniły mnie od paru upierdliwych przekonań 🙂

1) Warto jest mieć cele i plany, ale warto też otworzyć się na to, że ich posypanie się może być czymś mega pozytywnym.

2) Jeśli jakiegoś planu nie uda się zrealizować w 100%, to warto zrobić w kierunku jego realizacji tyle kroków, ile tylko się da. Choćby to było „marne” kilka procent, czyli tyle co nic. Bo to nie jest nic! Te kilka procent to motywacja do tego, żeby ruszyć z kopyta z realizacją planu, kiedy już ma się na to czas. Mi np. o wiele fajniej myśli się o realizacji sklepu z szablonami, kiedy patrzę sobie na projekt graficzny pierwszego szablonu. A ten projekt to jedynie kropla w morzu tego, co mam na swojej liście „to do”! Patrząc na niego widzę jednak oczyma wyobraźni cały sklep i już nie mogę się doczekać jego tworzenia 🙂

Grafik freelancer - podsumowanie roku 2016 - Zdjęcie nr 6

3) Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia!

4) Warto uczyć się od innych i czerpać dla siebie z tej nauki ile wlezie. Warto jednak także mieć w sobie coś a’la filtr, który „odsącza” to, co jest niezgodne z nami i czego nie czujemy. I próbować robić to po swojemu 🙂 (patrz: punkt nr 7).

5) Wychodzenie ze swojej strefy komfortu może być super fajnym przeżyciem. I nie wyklucza się to ani trochę z punktem nr 4. Czym innym jest wyjście ze strefy komfortu w przypadku czegoś, czego się boimy, ale tego chcemy. A czym innym – wyjście ze strefy komfortu, kiedy wszystko w nas krzyczy „NIE, to nie jesteś ty!” i kiedy robimy coś wbrew sobie. Warto dać sobie prawo wyboru: spróbuję/nie spróbuję, bez osądzania samego siebie, że „jeśli nie spróbuję, to jestem beznadziejny/beznadziejna”. Nie jesteś 🙂

6) Są decyzje, których nie warto podejmować na wariackich papierach. Jeśli nie jest się czegoś pewnym tak na 100%, to dobrze jest dać sobie czas i zobaczyć, co nam on przyniesie. Może coś wymarzonego? A może wręcz przeciwnie – stuprocentową pewność, że podjęcie tej decyzji to najlepsza decyzja? Każda z tych opcji brzmi dobrze 🙂

7) Porównywanie się z innymi może być inspirujące, twórcze i kreatywne, jeżeli ma się w głowie zanotowane, zakreślone na neonowy kolor i podkreślone dziesięciokrotnie:

To, że inni robią coś tak albo siak NIE ZNACZY, że jeśli ja zrobię to inaczej, to zrobię to gorzej.

Bo INACZEJ NIE ZNACZY GORZEJ, inaczej to po prostu inaczej. Może lepiej? 🙂

Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia! Click To Tweet

No i tak to było u mnie w 2016 roku. A jak było u Ciebie? 🙂

Uściski 💛 💚 💙
Natalia, Pogromczyni Pixeli 😀

Natalia Bednarczyk - Pogromczyni Pixeli - Pixels Factory