Kobieta i kodowanie. Za co lubię kodowanie stron?

Ostatnimi czasy coraz częściej przy „scrollowaniu walla” rzucają mi się w oczy posty o kodowaniu (np. stron) oraz o kobietach, które kodują. Widuję także artykuły o tym, że kobiety też mogą kodować (no ba? 😛 ) i sporo blogów kodujących kobiet. Zdaje się, że ta tematyka jest coraz bardziej trendy 🙂 Strasznie mnie to cieszy. Jednocześnie trochę smutno się robi, widząc kobiety, które mają chrapkę na kodowanie, ale zamartwiają się pytaniem „Czy to aby dla mnie (czytaj: dla kobiety)?”. No bo to taki „męski świat”. Całe szczęście coraz więcej kobiet wkracza w ten świat z przytupem i toruje drogę tym trochę bardziej stremowanym.

Ja też chciałabym dołożyć swoją cegiełkę w odczarowywaniu tego świata (mimo że bardziej zaawansowane kodowanie nie jest moją działką) i pokazać, że pisanie kodu może być nie tylko super fajne i pasjonujące, ale… jest w tym także trochę magii 🙂

Ja i kodowanie

Po co kodowanie graficzce?

Nie jestem programistką. Jestem graficzką i dużo bliżej mi do artystyczno-humanistycznej duszy niż do umysłu ścisłego, mimo że swoją przygodę ze stronami www zaczęłam od kodowania. Jako dzieciak chciałam umieć zrobić prostą stronę mojej idolki i tak się zaczęło 🙂 🙂 BTW, jest tu może ktoś, kto pamięta z dawnych czasów kreator stron na Interii??? 😀 Moje kodowanie zaczęło się w momencie, kiedy nie mogłam już znieść, że interiowe szablony stopowały moje artystyczne zapędy 😉 Zapędy te szybko skierowały mnie na drogę projektowania grafiki i od tamtej pory wiedziałam, że to jest TO, co chcę robić w przyszłości. Strzeliła mnie taka zawodowa strzała amora 😉 Nigdy jednak nie odpuściłam sobie kodowania. Ujarzmiłam je na tyle, żeby umieć zakodować każdy projekt strony, jaki mi tylko wpadnie do głowy. Po co mi to było, skoro swoje zawodowe życie związałam z grafiką?

Kodowanie stron - Zdjęcie nr 1

1) To, że sama koduję strony, które projektuję, dużo mi daje już na etapie projektowania.

Nic mnie bowiem w tym projektowaniu nie ogranicza, oprócz mnie samej. Jeśli więc jakieś ograniczenie się napatoczy, uczę się, jak się z nim uporać (co jest dużym plusem kodowania, bo nauka nowych rzeczy od czasu do czasu sprawia, że w mojej pracy nie ma nudy 🙂 ). Nie muszę się martwić, że programista, który dostanie mój projekt, nie zakoduje go tak, jak to sobie wymyśliłam. A tak bywało, kiedy projektowałam strony jako podwykonawca dla kogoś, kto później je kodował. Nie raz i nie dwa projekt był przerabiany, żeby to czy tamto było wygodniejsze do zakodowania, a mi pękało serce, że coś fajnego poszło do kosza, mimo że dałoby się to zakodować 😉 Przy tworzeniu stron na własną rękę nie muszę się przejmować, że jakiś mój pomysł będzie przeprojektowany, bo wiem, co się da, a czego się nie da. Mam taki spokój ducha, że po zaprojektowaniu strony mogę ją później zakodować co do piksela tak, jak sobie wymyśliłam. Bycie projektantką strony i zarazem osobą, która ją koduje, daje mi więc taką… lekkość i luz w projektowaniu. To prowadzi do punktu nr 2:

2) Lubię, kiedy styl kodowania nie gryzie się ze stylem projektowania.

Każdy, kto koduje strony, ma swój własny styl. To charakterystyczne „coś”, co sprawia, że patrząc na gotową stronę ma się pewne specyficzne odczucia, których niekiedy nawet nie umie się ubrać w słowa. Te odczucia są efektem stylu projektowania, ale także stylu kodowania.

To, że sama koduję swoje strony, daje mi poczucie, że mój styl kodowania nie pogryzie się ze stylem projektowania, lecz będzie to tak jakby… dalszy ciąg tej historii, jaką jest tworzenie strony 🙂 To także przyczynia się do wspomnianej wyżej lekkości i luzu psychicznego.

Kodowanie stron - Zdjęcie nr 2

3) Kodowanie to frajda!

Wiem, że w przekonaniu wielu osób kodowanie to nudy na pudy. W życiu się z tym nie zgodzę! Kodowanie wciąga jak odkurzacz 😀 Bywa, że jak już przysiądę do kodowania strony, to mam nie lada problem, żeby się od tego oderwać i np. pójść spać 😉 „A jeszcze kawałeczek, a jeszcze kilka linijek, a jeszcze tylko tu kolor zmienię, a jeszcze tylko tło wstawię” i tak leci godzina za godziną. A niech jeszcze coś nie działa, ooo, to dopiero jest jazda bez trzymanki! Poprawiam kod to tu, to tam, wypatruję błędu (np. w postaci jakiegoś maciupkiego, niepozornego dwukropka, który korzystając z mojej nieuwagi zaszył się nieproszony w kodzie i robi demolkę calutkiej strony) i kiedy już, już podnoszę się z krzesła i mam dać sobie spokój, czyli odłożyć to na następny dzień, to wpada mi do głowy przegenialny pomysł, co takiego mogłam spaprać. Siadam więc z powrotem i przeczesuję kod dalej. I leci kolejna godzina 😀 Jeśli siedzisz w jakimkolwiek kodowaniu, to zapewne znasz tę adrenalinę 😀

Pisanie kodu jest jak nadawanie życia projektowi, który w Photoshopie jest jeszcze nieożywiony. I dla mnie ten moment, w którym strona zaczyna nabierać życia, w którym tu czy tam można już kliknąć, to taka trochę magia 🙂 Nie czarna! 😀 Ktoś kiedyś powiedział, że pisanie kodu jest jak czarowanie. Wypowiadasz dobre zaklęcie i dzieje się coś fascynującego: z kawałka kodu powstaje animacja, efekt parallax, gradient i inne cuda. Albo wypowiadasz złe zaklęcie i cała strona wybucha 😉

(M.in. z tego powodu strasznie spodobało mi się, jak Ola Budzyńska nazwała mnie kiedyś Wiedźmą Pixelową 😅 Pasuje jak ulał.)

Pisanie kodu jest jak czarowanie. Click To Tweet

4) Lubię to przeskakiwanie z zadania na zadanie – z projektowania na pisanie kodu.

To daje mi możliwość „zresetowania” głowy po stworzeniu jakiegoś projektu i skoncentrowania się przez jakiś czas na czymś innym niż projektowanie. Z taką zresetowaną głową o wiele łatwiej o wenę twórczą do nowego projektu, no i nigdy nie jest mi nudno 🙂

Kodowanie stron - Zdjęcie nr 3

5) Kodowanie dodaje pewności siebie.

To taki bonus, który nie odnosi się stricte do pracy przy tworzeniu stron, a bardziej do rozwoju osobistego. Jednak pewność siebie na pewno też ma na pracę wpływ 🙂

To, że umiem stworzyć stronę od początku do końca, daje mi powera i taką… samowystarczalność. Nie mam na myśli niezdrowego bycia Zosią Samosią, jednak ta samowystarczalność niesie za sobą poczucie, że mam w 100% wpływ na budowanie mojej marki i jakość stron, na których buduję portfolio.

Na pewność siebie dobrze działa także nauka nowych rzeczy, która w kodowaniu jest niezbędna, bo trzeba iść z duchem czasu. A ten duch w świecie tworzenia stron porusza się dosyć żwawo 🙂

A Ty kodujesz albo się do tego przymierzasz? Podzielisz się w komentarzu, jakie masz doświadczenia lub wątpliwości? 🙂

Uściski 💛 💚 💙
Natalia, Pogromczyni Pixeli 😀

Natalia Bednarczyk - Pogromczyni Pixeli - Pixels Factory